Mateusz Stępczak – o mnie

Mateusz Stępczak – o mnie

Cześć! Nazywam się Mateusz Stępczak i uwielbiam gotować. Proste, prawda? Takie też powinno być nasze podejście do kuchni. Moje takie jest i chciałbym się nim z Wami dzielić.

W kuchni nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko sensowne i bezsensowne. Miejsce tego podziału wyznaczamy sami. Ogranicza nas tylko wyobraźnia, podstawowe prawa chemii i fizyki oraz, co najważniejsze, nasz własny smak. Szczerze uważam, że poza nielicznymi wyjątkami, nie warto przygotowywać potraw, których się po prostu nie lubi. Dlatego dla mnie najważniejsza w kuchni jest radość. Radość tworzenia, smakowania i w końcu dzielenia się z innymi.

Tak powstało „Na Chłopski Rozum TV” – miejsce, gdzie w przystępny sposób pokazuję i opisuję to, co smakuje mi i moim bliskim. Bez napuszonych, skomplikowanych sformułowań ani niedostępnych arcyegzotycznych produktów. Modne nowości, książkowe klasyki, czy zwykłe codzienne dania – liczy się tylko smakowity efekt końcowy.

Mateusz Stępczak poza gotowaniem

Z wykształcenia i zawodu jestem farmaceutą, chociaż apteczna precyzja czasami ustępuje w kuchni swojskiemu „na oko”. Poza tym moją pasją jest muzyka, której słucham nie tylko z głośnika czy słuchawki, ale również z mojego pianina, gitary oraz gardła. Do tego uwielbiam sport (bieganie, siłownia, sporty walki), czego niestety po mnie nie widać oraz leżenie w hamaku, co akurat widać.

Opisując moje hobby, należałoby wspomnieć o zamiłowaniu do żeglarstwa. Ech, te zachody, gdy słońce chowa się za jeziorem w piękne lasy, ognisko grzeje w łydki, a w dłoni miska z gęstą fasolką po bretońsku…

We wszystkich tych doświadczeniach towarzyszy mi moja Żona, Asia, którą bardzo kocham. Jest moją muzą i natchnieniem, a w chwilach słabości najlepszym wsparciem, jakie można sobie wyobrazić. Razem tworzymy także zespół akustyczny „What’s Inside”.

Wracając do meritum, wiecie już o mnie całkiem sporo i wydaje mi się, że nie pozostaje mi nic innego jak tylko życzyć Wam wielu smacznych inspiracji, których postaram się regularnie Wam dostarczać – tak na chłopski rozum!