falla poznań recenzja

Falla Poznań – recenzja restauracji/baru
Na Chłopski Rozum TV W terenie

Niedawno byłem z Żoną na kolacji w bardzo ciekawym miejscu – w wegetariańskiej restauracji/barze Falla Poznań. Chcecie wiedzieć jak było? Zapraszam do lektury!

Falla poznań – a co to, tak w ogóle?

No właśnie. Okazało się, że wcale nie tak łatwo się dowiedzieć. A to dlatego, że Falla Poznań nie ma własnej strony internetowej. Lipa? Dla mnie trochę tak. Ale powiedzmy sobie szczerze – coraz więcej miejsc rezygnuje z tej formy informowania klientów o swojej działalności, na rzecz portali społecznościowych. Tak jest i w tym przypadku. Jednak z profilu na facebooku też specjalnie dużo się nie dowiedziałem. Owszem świeże fotki z milionem filtrów i tak dalej, ale żeby od razu tabelka z menu i cenami – to już trzeba poszukać. Może jestem staroświeckim poznaniakiem, nie wiem…

Tak czy siak, mamy tutaj do czynienia z kuchnią bliskiego wschodu, a więc będą przodować izraelskie falafele, wszelkiego rodzaju pasto-hummusy z czego tylko, a także niecodzienny sposób przyprawiania i spora porcja ostrości. Czy wspominałem o braku choćby grama mięsa w karcie? Dramat? Niekoniecznie. Może właśnie odnaleźliśmy fajne miejsce na postne, piątkowe wypady? Sprawdzimy. Trzymajcie się, wchodzimy!

Wystrój, obsługa, atmosfera.

W środku jest bardzo miło. W miarę przestronnie, mimo niewielkiego metrażu. Ciekawy, niezobowiązujący wystrój, klimatyczne oświetlenie, żadnych ostrych, biało-czarnych kontrastów, czy neonowo rażących dodatków. Bardzo ciepłe wnętrze, które polubi T-shirt i bluzę z kapturem, ale przygarnie też kołnierzyk, nawet z krawatem. Jednak przeważa luz. Wygodne i czyste krzesła, ławy i stoły. Niezły start.

falla poznań na chłopski rozum

Obsługa jest też raczej luźna. No dobra, użyję słowa, którego bardzo nie chciałem używać, ale inaczej nie da się odpowiednio opisać tej kwestii: jest hipstersko. Walenie każdemu na „Ty”, tatuaże, spodnie od piżamy i jakieś trampko-bambosze – to tutaj norma. Tyle w temacie. Czy to się podoba czy nie – to już inna sprawa. Dla mnie raczej na minus.

Klientela nie pozostaje w tyle – „hipsterkość” wylewa się ze wszystkich stron. Miejsce jest dosłownie poznańskim centrum hipsterstwa, przynajmniej jeśli chodzi o gastronomię, więc jak się ma włosy w jednym kolorze, skarpetki do pary i nie-Iphone’a w kieszeni to po dłuższym czasie można (ale nie trzeba) poczuć się nieco nie na miejscu A jak wiadomo hipsterstwo = uber, więc lokal, który prowadzi tez jedzenie na wynos, praktycznie BEZ PRZERWY przecinają kurierzy z wielkimi torbami-lodówkami Uber Eats. Fajne? Sam nie wiem. Nie ma wejścia od zaplecza?

falla poznań restauracja

Jedzenie

Przejdźmy do sedna sprawy, czyli do podawanych tutaj specjałów. Jest w czym wybierać. Bardziej lub mniej znajome nazwy kuszą z zachęcającego menu. Co więcej, gdy uda nam się niekulturalnie rzucić okiem na czyiś talerz, ślinianki zaczynają pracować mocniej. Naprawdę wszystko wygląda wyśmienicie. No to siadamy i zamawiamy.

Zdecydowaliśmy się na Rękę Fatimy, jako danie polecone przez Panią kelnerkę – w sam raz dla 2 głodnych osób itd. Co otrzymaliśmy? Ano to:

falla poznań recenzja

Intrygujące, prawda? Właściwie nie wiadomo za co się zabrać, prawdę mówiąc części rzeczy nie umiałbym nawet nazwać, ale chwyciliśmy za całkiem dobre naano-podpłomyki i jazda.

falla poznań danie

falla poznań opinie

Moja opinia jest taka: nie jestem znawcą kuchni izraelsko-arabskiej, ale jestem głęboko przekonany, że falafele nie powinny być tak twarde i tak suche (wiór) jak te, które tu zjedliśmy. A nawet jeśli, to z pewnością nie powinny być tak zimne, tj. w temperaturze chłodnej (acz gustownej) ceramiki, na której zostały podane. Podane dodatki, czyli wszystkie pasty, hummusy, warzywa i sosy, można ocenić w kratkę. Warzywa bardzo ciekawie zrobione, niektóre niezwykle marynowane, a nawet kiszone – zdecydowanie na plus. Sosy podobnie. Zamiast klasycznego zestawu ketchup+majonez+musztarda, mamy trzy dosyć egzotyczne sosy o trzech kolorach i trzech stopniach piekielności – warto użyć, ale z rozwagą. Hummusy i inne pasty: 5/10, konsystencja fajna: lekka, wręcz puszysta, ale dosoliłbym to wszystko i doprawił (sosy pomogły). Zjedliśmy wszystko, w końcu jesteśmy w Poznaniu: zapłacone to nie ma zmiłuj. Obżarci nie wyszliśmy, ale fakt – ta dieta trzyma sytość dość długo.

Zdaję sobie sprawę, że pewnie gdybym trafił na inny skład na kuchni, przyszedł w inny dzień, czy o innej godzinie, wszystko mogłoby potoczyć się inaczej. Niestety – pierwsze wrażenie robi się tylko raz. Tragedii nie ma, ale sam więcej tego lokalu na pewno nie wybiorę, a szkoda po potencjał jest.

Tutaj link do facebooka restauracji-baru Falla Poznań: https://www.facebook.com/fallabar/

Skoro jesteśmy w wegetariańskich klimatach, zapraszam do wspólnego gotowania! Co powiecie na pyry z gzikiem? http://nachlopskirozum.com.pl/pyry-z-gzikiem/

  • wegetari-anka

    świetna i trafna recenzja ! 🙂 czyta się wyśmienicie !